Doświadczenie malarskie

Fundamentem mojej pracy malarskiej jest cisza i spokój. Ta praca (kreacja) wyrasta na gruncie zmysłowej kontemplacji (z łac. contemplatio – przypatrywanie się), gdzie obrazy (to, co widzialne zmysłowo, zobaczone) jawią się jako gra wyobraźni z rzeczywistością. Ten rodzaj kontemplacji pozwala formować wizje i przekształcać je w nowe obrazy. To, co widoczne dla obserwatora, czyli skończone obrazy-płótna jest wynikiem tego kreacyjnego procesu kontemplacji, subiektywnym zapisem procesu metamorfozy wizji w obiektywny i samodzielny byt – obraz. Sztuka jest metaforą, (z greckiego meta-ponad i pherein – nosić) przenosi mnie w nowe rejony percepcji czy, może mówiąc prościej, odświeża ją. Jest dla mnie mostem łączącym dwa bieguny doświadczenia. Scala istnienie i tworzy więź pomiędzy materialnością i duchowością. Pozwala przezwyciężyć przyzwyczajenia dualistycznego oglądu świata. Dzięki zmysłowemu poznaniu, które sztuka wzmacnia i czyni ciekawym, możliwe staje się doświadczenie duchowe.

Język mojego malarstwa to język znaków i symboli, język koloru, światła i ciemności. Próbuję stworzyć własny kod, obrazowy system porozumiewania się, na tyle jednak uniwersalny, aby możliwa była „deszyfracja”, odczytanie i dialog z widzem bez zbędnych, wyjaśniających artystyczną intencję elaboratów. „Opowiadam” poprzez znaki, symbole i geometrię, tworzę własne uniwersum, w warstwie treściowej obrazu nawiązuję do dawnych kosmogonii, filozofii i religii, opowiadam o własnym doświadczaniu świata i swoich doświadczeniach. Próbuję przełożyć tkankę mojego życia na język sztuki w sposób uniwersalny. Nieprzedstawiający język malarstwa abstrakcyjnego sugeruje jedynie związki mojego malarstwa z życiem, przemijaniem i śmiercią.

W oszałamiającej ilości bodźców, jakich dostarcza rzeczywistość, szukam takich, które zatrzymają moją uwagę na dłużej, wyzwolą naturalną potrzebę kontemplacji. Pozwolą zatrzymać zmysłowo – umysłowy taniec słów, wizji i obrazów. (Podobno samo widzenie jest już kreacją i interpretacją, bo mózg przetwarza i porównuje widzianą rzeczywistość z tym co zachowane w pamięci). Moja praca malarska jest rodzajem medytacji, kiedy maluję, nie myślę – w sensie werbalnym i logicznym.

Myślę obrazami. I ten fakt (stan) ma zasadnicze znaczenie przy interpretacji moich obrazów. W moim malarstwie próbuję połączyć liryczną intensywność doświadczania świata i języka abstrakcyjnej, matematycznej geometrii z rozmaitymi filozoficznymi i religijnymi ideami. Interesuje mnie ta tajemnica, która kryje się za dziełem sztuki i która przenika rzeczywistość, a która w dziele sztuki wydaje się być bardziej intensywna, „skondensowana”.

Bliskie jest mi alchemiczne i szamanistyczne podejście do kreacji, łączące świat zmysłowy, materialny ze światem doświadczenia duchowego. Jak pisał Paul Klee „stosunek artysty do aktu tworzenia jest metaforyczny. Sztuka jest zawsze przenośnią wobec kosmosu”.

Jestem głęboko osadzona w kręgu sztuki abstrakcyjnej, moje pierwsze „własne” obrazy inspirowane malarstwem Zbigniewa Makowskiego, powstały jeszcze w liceum, około roku 1979, tak więc wybór języka geometrycznej abstrakcji nie wydaje się być przypadkowy, jest konsekwentnym wyborem. A jeśli jednak jest przypadkiem, to takim, który staje się koniecznością.

Jednak pierwszym artystą, którego dzieła mnie zafascynowały i którego rysunki nieudolnie kopiowałam, jeszcze jako dziecko, był Albrecht Dürer. Może to właśnie wtedy oczarowała mnie tajemnica geometrii zawarta w dziele sztuki, kiedy oglądałam dürerowską Melancholię I.